#11 06-06-2009 17:11:42

onomato

Amator

Zarejestrowany: 05-06-2009
Posty: 16
Punktów :   

Re: Teksty Piosenek

Co Cie boli:

Znasz mnie lepiej niż ja siebie?
Widziałeś mnie na glebie?
Znasz upadek i cierpienie?
Znasz każde wydarzenie?
Które miało wpływ na mnie?
Znasz mnie lepiej niż ja klaunie? (kłamiesz)
Chcesz by twa wyobraźnia mogła cię oszukać
Znać P to sztuka wystarczy P posłuchać
Przeczytać jeden wywiad porozmawiać prywatnie
P nie chce się zwierzać
A to kurwa nie ładnie
P nie robi uczciwie
P bankowo nadal kradnie
Nie ważne że robota jest trudna
Nie ogarnę tego wszystkiego naraz
Nie wyrobie się zaraz
Nie lubisz bakterii
Bo mnie nie znasz nie od dzisiaj
Wiem że w tobie Rychu Peja nie znajdzie kibica
Jak mnie to nie zachwyca
Śmieszą teorie mętu
Ty znasz Rycha Peję
Już na samym wyjściu
Ma być struty bo zarzuty
Które padną są prawdą
Gadaj zdrów wiem kim jestem
Więc złoczyńcy odpadną
Za dobrze nie życzę
Wypierdalaj, nie krzyczę
Spokojnie na tym bicie
Ze słowami w zeszycie
Opowiadam jak widzicie
Rycha Peję ja się śmieję
W niekorzystnym świetle
Stawiać chcą poryte dekle
Żal ci dupę ściska
Tylko na tym znasz się biegle
Wbijać szpilki głodne wilki
Chcące pożreć Ochuckiego
Weź odpierdol się od niego
A nie będzie boju tego...
Odpierdol się od niego, nie będzie boju tego..

Co cię boli
Czy aż tak cię to boli
Że Rychu Peja ma szanse
Dziś uczciwie zarobić?
Przyjemne z pożytecznym
Pasja życiowa rap
Ja za ciebie nic nie zrobię
A ty dziobem kłap kłap
Nierobie pierdolony
Zawistny Polaku
Zacznij zmieniać swoje życie
Jak nie chcesz żreć ochłapów
Zrób coś! Słyszysz? Zacznij żyć własnym życiem
Kłapnij jeszcze raz usłyszysz o tym na płycie
(Hej! Wy! Wy! Oni!)
(Co was boli co was co was boli
Co was kurwy boli)

Zauważasz sprzedaż płyt
Nie widzisz potu na skroni
Widzisz w koło wielu ludzi
P sam się musi chronić
Sam się musi bronić
Sam muzykę robić
Nikomu się nie żalić
Tylko dbać o swój interes
A czy wiesz że rap nim nie jest?
Nie wiesz przecież znasz mnie
Spytaj czego nie słyszałem
Znajdź taką płytę
Znam całą klasykę
Zbyt długo w tym siedzę
Ty z mamusią przy obiedzie
A ja w sklepie hajs ostatni
Na oryginał CD'ek
Punkt dodatni
Śmiejesz się zgadnij
Kto się będzie śmiał ostatni
Śmiejesz się zgadnij
Śmiejesz się zgadnij
Gdzie prawdziwi słuchacze
Te twardziel co masz pod maską?
Zapierdolę ci gonga
Jak Planet [?] Z Rasco
Dla skurwysynów fiasko
Ku uciesze ich lasek
Każda z nich z bajecznym tyłkiem
Zgrabną nóżką na obcasie
Węszy kasę szczerzy zęby
Kocha w Peji się wdzięczy
Chcecie dupeczki bym waszych fake'ów wyręczył
Pozdrawiam kozaków
Na majkach niszczących łachów
Zniechęcajmy ich do rapu
Zniechęcajmy.. Zniechęcajmy...
Wtedy jeszcze bardziej będą nienawidzić
Tych wszystkich którym się udało przebić
Lirycznie robią wszystkich
Chcesz się wybić dla korzyści?
Jesteś bez szans
Bez styl ma ten sam
Nie zbiedniej jak Greg Nice
Nie wiesz kto to taki?
No to nie rób se jaj
Za brak podstawowej wiedzy
Weźmiesz szajs a nie hajs
Bo to Rycha postulat
Nie ma się co rozczulać
Jak z faktu że Swayze zapuszkował Ja Rule'a
Jak z faktu że Swayze zapuszkował Ja Rule'a

Co cię boli
Czy aż tak cię to boli
Że Rychu Peja ma szanse
Dziś uczciwie zarobić?
Przyjemne z pożytecznym
Pasja życiowa rap
Ja za ciebie nic nie zrobię
A ty dziobem kłap kłap
Nierobie pierdolony
Zawistny Polaku
Zacznij zmieniać swoje życie
Jak nie chcesz żreć ochłapów
Zrób coś! Słyszysz? Zacznij żyć własnym życiem
Kłapnij jeszcze raz usłyszysz o tym na płycie

To mój rap...
To moja rzeczywistość...
Jakie życie, taki rap...
W nim zawarte jest wszystko...
Więc weĄ to wreszcie pojmij..
Jarzysz? Jarzysz? Kurwa jarzysz?
Jarzysz? Jarzysz? Kurwa jarzysz?

Offline

 

#12 06-06-2009 17:14:32

onomato

Amator

Zarejestrowany: 05-06-2009
Posty: 16
Punktów :   

Re: Teksty Piosenek

Szacunek Ludzi Ulicy:

Wiesz co się liczy szacunek ludzi ulicy!
Wiesz co się liczy ? Dla was RAP ćwiczyć!
To dla całej miejskiej dziczy!

To dla wszystkich naszych ludzi, którym ten rap się nie nudzi
Czas się obudzić by wyjaśnić co trzeba
Dla chujowych rapów gleba, trochę piachu ich nie ma [nie ma]
Znów się odzywam gdyż zachodzi potrzeba
Popowe popierdółki, które emitują radia
Tak jak oni skurwiałe ode mnie dla nich pogarda
Nadal mamy farta, nadal sprzyja nam karta,
W rękawie wciąż asy to nie sprzedać się dla kasy
I mnóstwo pracy to studia, ulice,
Niebezpiecznie życie znam je, żadne odkrycie
Dzisiaj na bicie, otwarcie nie skrycie
Opowiadam to przeżycie, zapierdala za przeżyciem
Intensywność zdarzeń nie nadążam by notować,
Nadal jest hardcore kocham, nienawidzę ZOBACZ !
Ja nie będę się hamować ze cenę popularności,
Zero populizmu raczej duży procent złości
Jesteśmy chamscy, prości tak szczekają żałośni,
Którzy nie dorośli nam nawet do pięt - chuje zazdrośni!
Dużo miłości dla tych ludzi i miejsc,
W których zdarza się być i nie po to by mieć!
Dziś mówię cześć każdemu kto zasłużył,
Każdemu co nie stchórzył, który dobrze mi wróżył
Podczas niejednej burzy podał pomocną dłoń,
A nie celował mi w skroń, więc Boże wszystkich nas chroń
Nawet jeśli rzadko proszę jak PB nadzieje niosę
I dzisiaj dołożę do tego moje 3 grosze!

Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
P do ń kreska bez tego zostaniesz z niczym!
Wiesz co się liczy ? szacunek ludzi ulicy
Dla was rap ćwiczyć! to dla całej miejskiej dziczy!
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Wiesz co się liczy ? wiesz? wiesz co się liczy?

Miastem rządzi mafia to do mnie nie trafia,
Bo po drugiej stronie barykady ziomek będzie lepiej
I ten co klepie biedę szybko znajdzie tu robotę,
Jebać hołotę , która z psami w komitywie
Tak groźnie okiem łypie bo się na oglądał filmów,
Ty Benny Blacko z Bronxu szybko zrzucę Cię z ringu
Dziś na dopingu nadmiar testosteronu,
Prawdziwy rap dla ulic aż do samego zgonu
Dosłownie powtarzam się porażkami nie zrażam,
Sukces artystyczny kurwa! bez komentarza
Bo recenzje mi wystawi każdy fyrtel i podwórko,
Każdy winkiel i tak w kółko życie kręci się jak winyl
Na 33 i pół w obroty to wrzucimy
Szacunek dla tych ludzi, którzy musieli się trudzić
Żeby wyjść na powierzchnie poczuć powietrze rześkie
Spokojny sen, rodzinne życie bez scen
I przyjaźnie bez ściem to sobie wszystko ceń
Broń tego dzielnie, broń się, bij wrogów celnie
Poznań miasto dzielne to jedyne dla mnie miejsce
Pieprze groteske, jak instytucje miejskie,
Społeczeństwo co nie chce zmiany na lepsze!
Wyrastając w konfidenctwie na nic was nie będzie stać,
Umiecie tylko brać, w dupe strzelić, kurwa mać
A tu trzeba se ułożyć powolutku plan następny
Jak Glon pieprze ból R.A.P trzeba być dzielnym

Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
P do ń kreska bez tego zostaniesz z niczym!
Wiesz co się liczy ? szacunek ludzi ulicy
Dla was rap ćwiczyć! to dla całej miejskiej dziczy!
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Wiesz co się liczy ? wiesz, wiesz co się liczy?

To miasto penerami wypełnione jest po brzegi,
Nawet słabe składy mają prawo się tu cenić
W pewnym sensie mój styl życia to jest wciąż ten sam nie legal,
Bo ja wiem kto się tu sprzedał, tytułował się kolega
Beef za beef'em tak to idzie, chociaż twórczość nie na dissach,
Nie lubiano kiedyś Rysia, jak w stanach Jadakissa.
A ty jeśli chcesz mnie skreślić chuja walisz mówię jeśli,
Będę niczym skurwiel najgorszy jak John Pesci
Nawet bez ferajny tylko ja adrenalina,
Nikt nie zatrzyma furiata, znów zadyma,
Miasto w ryzach nas trzyma, miasto które ma klimat
Plus styl i klasa, kasa, miasto zaprasza, suki też pierwsza klasa
Tak jak siostry Williams w deblu
Wciąż stanowię temat grom na tym jebanym osiedlu,
Jedna gra zmieni świat na przestrzeni tych lat,
I to każdego z nas, dziś jestem z tego rad,
Tylko słowa prawdziwe, bo frajer da fałszywe,
Nie opre swej kariery, o beef przez jakąś ksywę,
Styl miejski nie wieśniacki wiem, że jestem chamski,
Na ulicy nie wyłapie za przysłowiowy damski
Nie kumasz mojej jazdy więc sie nadal z tego śmiej,
Nie jestem słodziutki niczym rapy for tej, HEJ!
Uliczna sława, która dumą napawa
Od charakternych brawa, krytka od gamoni,
Czas ich rozgonić niech wracają do zagród
Na wsie, niech nie robią obciachu naszemu miastu
Ty znów mi mówisz bastuj, tak nie można wiesz mi Darku,
Jeśli nie wyjebiemy tych leszczy to kto zwróci honor miastu?

Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
P do ń kreska bez tego zostaniesz z niczym!
Wiesz co się liczy ? szacunek ludzi ulicy
Dla was rap ćwiczyć! to dla całej miejskiej dziczy!
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Wiesz co się liczy ? wiesz, wiesz co się liczy?

Offline

 

#13 06-06-2009 17:16:29

onomato

Amator

Zarejestrowany: 05-06-2009
Posty: 16
Punktów :   

Re: Teksty Piosenek

SLU 3 litery:

Nie raz chcę być najlepszy, nie wiem czemu ale mam tak
Zbyt dumny z bycia mc, to już pierdolony standard
Chwytam za długopis, wiem do rana się wyrobie
Przeleje na papier, to co chodzi po głowie
A ty żyj swoją ideą, bądź silny jak Heros
nie życzę ci tragedii, ala Amo Rosperos
Chcę coś ludziom przekazać, moje życie jak hazard
Stawiam na jedną kartę, często innych przerażam.
Z rozumu korzystam, nie że jestem łap dystans
Do siebie, do świata czasem potrafię go złapać
Czas ostudzić emocje, wrócił do pracy zapał
Odpowiedni rytm złapał jak ślicznotkę za tyłek
Przecież żadna z tych debilek nie czekałaby z obiadem
Żaden z tych dotyków nie jest przesycony żarem
Żadne z tych spojrzeń nie wyraża uczucia,
Troski współczucia, przestań spokój zakłócać
Wokół taka cisza, że słychać bijący sikor
Włącza się film pod tytułem Charlie Cykor
Z myślą o rozwoju, nie z myślą o złocie
I procentach na koncie, tak zrobi zwykłe prącie
Dla tych nieprzyjaznych zdrowym zwrotem odważnym
Jestem poważny aż nad to, więc sprawdźmy.

[Cały klik, Dj Decks, Trudny Dzieciak już tu jest]

3 zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam wszystko w porządku
Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Nie poprawny politycznie za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? Na bank nie przestaniecie
Jak my dobrze wiecie jest si na skład w komplecie

Następny przykład na to jak człowiek stał się szmatą
Ubliżam tym psu bratą, którzy chcieli służyć radą
Ten syf Cię zgubi, lecz ty zbytnio go kochasz
Nie chcesz tego rzucić, chcesz ciągnąć, popatrz!
Nic do ukrycia, ten rap kroniką życia,
Raz klub, raz ulica, opisuje swe przeżycia
Stoję patrzę na nią wiem, że ona chce mnie zdobyć
Ona stoi za bufetem jak Martyna Jakubowicz
To już standard henesi, Na pewno się ucieszysz
Chcesz ze mną zgrzeszyć, jesteś pewna? Przemyśl!
Ja stały bywalec, gram koncert, zgarniam szmalec
Być wielki nie malec, grać ten rap doskonale
Zapewniać wygrane, nie przegrać, to na stałe
I żyć ze świadomością, że się nigdy nie powalę
Ok. ok. wszystko w porządku, pięknie
Żyć pełnia życia, jak każdy kiedyś zdechnę
Na rapie znam się biegle, w tym biznesy przebiegłe
Ja to wszystko obejdę, te umowy, aneksy
Jestem z ulicy, dla ulicy me wersy
Rezyduje ze swej twierdzy, wbijam chuj tej komercji
Choć nie jestem podziemny to powiązany ze slangiem
Szacunek Ludzi z Ulicy, swe powołanie znalazłem
Każdemu damy szanse, tylko jedną, nie więcej!
Znów siedzę nad tekstem by ulepszyć profesje
Już na samym wstępie Rychu poruszył te kwestie
SLU dla nas 3 litery święte!

3 zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam wszystko w porządku
Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Nie poprawny politycznie za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? Na bank nie przestaniecie
Jak my dobrze wiecie jest si na skład w komplecie

Być wielki, jestem! Chcesz definicji wielkości?
Patrząc na sukcesy innych, do których samemu dążysz
Bez zawiści, normalnie, się nie wpierdalać nachalnie,
Tam gdzie mnie nie chcą, być wciąż na swoim miejscu
Ze swoja orkiestrą i to chyba wszystko
Ja wole mój rap, mej ulicy towarzystwo
A ty uhahany stoisz na sądowej sali,
Wymachujesz kajdankami, nie znasz życia z kłopotami
To brak dobrego smaku, przemyśl chłopaku
Nawet, jeśli to klip, jest to pełne niesmaku
Proste buraku, nie dam wyprzeć się z rynku
Na rzecz pedalskich składów, ugrzecznionych mamisynków
Rap na maxi singlu, Ty na okładce brawo
W promocji dorzuć kotar do szmatławca z balladą
I klawo, zarżnij rynek, wrzuć za free te wypociny
Jesteś słaby, więc tani i to są kurwa kpiny
Mówisz jestem prosty, na rap nie mam wyłączności
Jednak wymagam tego, czegoś, autentyczności
Tego dynamizmu, co wybucha tej jakości
Przekazu fachowego, tego brzmienia, surowości
Ty tego nie masz, przy mnie znowu się kurczysz
To ja Rychu Peja, prawdziwek, zaturszczyk
To dla bandytów, dla żuli, dla ulic
Dla ludzi, dla dziwek ich płatnych rozrywek
Tu gdzie spojrzenia krzywe i przyjazne uśmiechy
To dla ulic mego miasta w którym rozliczamy grzechy

3 zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam wszystko w porządku
Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Nie poprawny politycznie za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? Na bank nie przestaniecie
Jak my dobrze wiecie jest si na skład w komplecie

Offline

 

#14 06-06-2009 17:17:56

onomato

Amator

Zarejestrowany: 05-06-2009
Posty: 16
Punktów :   

Re: Teksty Piosenek

Juz do konca tak musi byc:

Żeby nasz rap nie zginął,
Żeby się szczęśliwie żyło,
Żeby luxu było kilo
Żeby nasz czas nie przeminął,
Żeby papier był nie bilon,
Żeby wciąż tu była miłość,
Żeby syf każdy pominął,
Żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło
By do końca git już było
By marzenie się ziściło,
Żeby każdy mógł to przyjąć.
Nie smucić się, powrócić do nas,
Śpiewać to, nucić
SLU 06 już do końca tak być musi.

Z roku na rok starszy, ale duchem wciąż jak dzieciak,
Już nie chce mi się czekać, za złem świata uciekać
Zagrożenie sam dla siebie, oto ja, ta wsza
Niekontrolowana pchła co pod prąd wciąż wija
Wciąż przepita szyja wciąż hece wywija
Wciąż skurwieli dobija a najbliższych wciąż wspiera
Oto gadka szczera jeśli jeszcze żeś nie załapał
Tu mija 10 lat nadal mam młodzieńczy zapal
Debiut fonograficzny wstecz dekadę bieda precz,
Bieda zła rzecz, nie chce tej kurwy mięć
I żeby nie wiem co nie chcę tu głupoty palnąć
Ale biedy niczym kurwy, do domy nie dam przygarnąć
Życia nie znałem, biedak nie wie co to życie,
Wierzycie, sami wiecie, że do dupy z takim życiem
Nie utonąć w zachwycie, bez szans na takie harce,
Przysięgałem przed bogiem, że nie skończę jak ci w Barce,
Anonimowe wsparcie, kto dawał Wszy żarcie,
Mowie o tym otwarcie, masz więcej? oddaj,
Sam nie zeżresz? nie chowaj, nie chomikuj, nie noraj,
Podziel się z tym, co nic nie jadł od wczoraj,
Jak nie to kurwo konaj, do tych wierszy się przekonaj,
Jesteś swój? łapiesz moment swego życia prisoner
Już nie chwytam się brzytwy, bo po prostu nie tonę,
Nie chwytam się brzytwy, bo po prostu nie tonę.

Żeby nasz rap nie zginął,
Żeby się szczęśliwie żyło,
Żeby luxu było kilo
Żeby nasz czas nie przeminął,
Żeby papier był nie bilon,
Żeby wciąż tu była miłość,
Żeby syf każdy pominął,
Żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło
By do końca git już było
By marzenie się ziściło,
Żeby każdy mógł to przyjąć.
Nie smucić się, powrócić do nas,
Śpiewać to, nucić
SLU 06 już do końca tak być musi.

I były takie dni, że na nic nie było sił,
Że człowiek był bezsilny i w tej bezsilności gnił,
Nie liczyłem na cuda, czy wierzyłem ze się uda?
Śmiałem się z filmów, w których ludziom się odmieniał,
Parszywy los, z dnia na dzień bo w realu, dzień w dzień,
Widziałem co innego, wiem, że wiesz o co mi biega
Wiedział też każdy kolega, już w czasach podstawówki,
Obdarci, biedni, lecz bystrzaki, nie półgłówki
Miałem co innego w planach, bez drugiego śniadania,
Z książka pod pachą, uciekałem w świat marzeń,
Od złych, codziennych zdarzeń, do domu nie spieszno wracać,
Waldas znów leczy kaca, wyniszczała go praca,
Nie chcąc uczyć się w hałasach, chłonę życie na streecie,
Od początku, już do końca, nieśmiertelne Jeżyce,
Spróbuj znaleźć dziewice, dokładnie 10 lat temu,
Wiedziałem że w tym jestem, nie bez powodu, celu,
Więc inaczej niż wielu znanych mi rówieśników,
Wciąż przy głośniku, z kartką w zeszyciku,
Zapisywałem bełwy, że bronx, bronx bez przerwy,
Na życie pazerny miałem już zszargane nerwy,
24.03.06 on odszedł, a ja jestem na swoim,
Ze slamsów Mały Książe, z kupa długów, czy zdąrzę?
Wyprawiliśmy pogrzeb, i weź tu pomyśl mądrze,
I gdzie znów byłeś Boże?

W chacie mam zmrok, znów odcięli mi prąd,
Wole ulicy jazgot, o tej porze w dół fiasko,
Czas wyruszyć na miasto, czy chciałem tam siać zło?
Jak ja takimi gardzą, miałem wybór? Nie bardzo.
Czy bałem się patrząc, dziś na to z perspektywy,
Pozbawiony miłości, byłem w chuj nieszczęśliwy,
To był mój ostatni dzwonek, na bycie w świecie żywych
Ostatni dzwonek, na bycie w świecie żywych.

Żeby nasz rap nie zginął,
Żeby się szczęśliwie żyło,
Żeby luxu było kilo
Żeby nasz czas nie przeminął,
Żeby papier był nie bilon,
Żeby wciąż tu była miłość,
Żeby syf każdy pominął,
Żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło
By do końca git już było
By marzenie się ziściło,
Żeby każdy mógł to przyjąć.
Nie smucić się, powrócić do nas,
Śpiewać to, nucić
SLU 06 już do końca tak być musi.

Praca, pasja, fart, trochę talentu,
Oto wszystkie tajniki Rysiowego patentu
Kopalnia mętu Kozak był tylko z nazwiska,
Ale nigdy nie zapomnę, tego prześmiesznego pyska,
Upadł wydawca, artysta, patrząc na to przez pryzmat,
Następstw i zdarzeń, czy to jedno i to samo?
96 od tego roku z rapu zarabiam siano,
Wcześniej pakowałem w ten interes cały szmal,
By ten syf na demach grał, na ulicach był szał,
Wszędzie docierała, moja plugawa mowa,
Niecenzuralne słowa, mój świat zdarzył zwariować.
Wielu z was już tu nie ma, kilku szybciej chłonie ziemia,
Zapomniana dzielnica i nic się nie zmienia,
Poza tym, że mi wyszło a ty nie szykuj dla mnie noszy,
Dobrze wiesz, że 5 lat temu nie dałbyś za mnie 5 groszy,
Nie czuj się przez to gorszy, bo kiedyś byłeś lepszy,
Ja nie będę triumfował, głupot nie będę pieprzył,
A do ciebie skarbie jedno, gdybym mógł cię przekonać,
Może gdybym cofnął czas, zechciałaś byś mnie pokochać?

Żeby nasz rap nie zginął,
Żeby się szczęśliwie żyło,
Żeby luxu było kilo
Żeby nasz czas nie przeminął,
Żeby papier był nie bilon,
Żeby wciąż tu była miłość,
Żeby syf każdy pominął,
Żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło
By do końca git już było
By marzenie się ziściło,
Żeby każdy mógł to przyjąć.
Nie smucić się, powrócić do nas,
Śpiewać to, nucić
SLU 06 już do końca tak być musi.

[Pamiętam, nie zapomnę, nie zapomnę pamiętam
Tak ma być, tak jest, tak już będzie do końca]

Offline

 

#15 06-06-2009 17:19:21

onomato

Amator

Zarejestrowany: 05-06-2009
Posty: 16
Punktów :   

Re: Teksty Piosenek

bragga:

Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał bragga
Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam
Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam
A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał

Nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło
Umiem zjebać wszystko i na zgliszczach od początku
Zbudować nowy dom, to kilka nowych wątków
W muzyce być w porządku, nigdy nie zawiodłem ziomków
Za dobry powiedziałem, dedykowane
Mym ludziom ten balet, ja się wcale nie chwalę
Co miałem oddałem od siebie to ten szmalec
To twórczo się wpisuje na stałe w te kabałę
Oto nowy joyek jak i w Sun Lloret
Na najwyższym poziomie to rapowy gnojek powie
Warsztat unikat, dlaczego? nie wnikaj
Masz syf w głośnikach z parkietu nie znikaj
Nie lubisz mnie, zdychaj, z tej impry się zawiń
Lub naładuj karabin jeśli koniecznie chcesz mnie zabić
Ten co nie dał się zwabić w pułapkę, to mój atut
Narobić hałasu i uczulić gwiazdy z [?]
Tylu kutasów by chciało mieć to co ja
Być jak ja, grać jak ja, żyć jak ja, ha ha
Rychu będzie grał to nadal, journalista będzie badał
A jak zawistia gadał tylko ten co mi zazdrościł
Świat bez litości szybko pozbawił mnie złudzeń
Wybrać cierpienie czy nudę? proste, że to pierwsze
Operuję wierszem, tego tracku nie spieprzę
Masz tu człowieku całkiem hardcore'ową wersję

Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał bragga
Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam
Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam
A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał

Ten pot, te łzy, ta krew, ta jedna miłość
Oto z mic'em zażyłość co odbiera mi zmysły
Wizerunek artysty, to człowiek z krwi i kości
Przy mic'u nie pości w gronie znakomitości
Jak ten przyblokowy chwast na pełnym oficjalu
Jak ten zadymiarski chlast na toksycznym nielegalu
Prowadzę się powoli, a niektórych bardzo boli
Fakt, że sobie radzę i co na to poradzę?
Środkowy palec raczej, tak czy inaczej
Jestem w grze i zaznaczę - nigdzie się nie wybieram
Przy mic'u, adapterach, to Rycha gadka szczera
Ryja wydzieram aż po zapalenie krtani
Potrafię ranić i sprawić, że się spalisz
Z nami zabawisz, odlecisz, nie dać się zabić
Mistrzowskie życie, jestem jego projektantem
Nie będę palantem, który nie ma planów, marzeń
Jak moje tatuaże, kolejny w życiu przełom
Odnotuję to jak na skórze nowe dzieło
A ty będziesz się przyglądał jak milczący świadek w cieniu
Wyjdź naprzeciw zdarzeniom na światło dzienne tlenu
Tańcz, miej się, kasuj zawczasu, pierdol brednie
Czy bardzo dobry rap ma oznaczać życie biedne?
Gdzie tak napisano, że za rap nie płacą siano?
Ważne by utrzymać wymarzoną posiadłość
Chcesz ogłosić upadłość? proszę bardzo, beze mnie
Jeszcze raz ci powtórzyć? powtarzam - pierdol brednie
Wracaj pod trzepak, tam na ciebie nikt nie czeka
Prócz nieudacznika, zabij w sobie człowieka
A ja tak nie chcę, nie zwlekam żyć na stówę
Apetyt mam wilczy na życie, uwierz

Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał bragga
Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam
Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam
A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał

Offline

 

#16 06-06-2009 17:21:18

onomato

Amator

Zarejestrowany: 05-06-2009
Posty: 16
Punktów :   

Re: Teksty Piosenek

Na dnie:

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło
żeby znowu było miło, żeby wszystko się skurwiło (hehe)

Wiem jak to jest być na dnie to nie brednie
Finansowy krach, życie biedne plus słabości
Substancje chemiczne, sporo gniewu i złości
Życie na diecie, dieta, z kości na ości
Tak było za dzieciaka, w domu nie jedna draka
W podartych łachach bez perspektyw haka haka
Myślę przyjdzie taki dzień, że pokonam przeciwności
Wyjdę na ludzi, się odbije, już nie pościć!
W ciągłej gotowości by ten stan rzeczy odmienić,
Zdobyć więcej przestrzeni i w spokoju, życie cenić!
Wiem jak to jest gdy na niczym nie zależy,
Żyjesz bo żyjesz tak naprawdę wciąż leżysz,
A ci co przechodzą wciąż cie kopią, żeby dobić
Arzeba mieć w chuj odpowiednio silnej woli
I powoli do przodu bez niczyjej pomocy
Wciąż sam jak palec z Aciem chcemy lepiej pożyć
Chcemy coś stworzyć, zawsze odbić się od dna
Rap gra która wciąga, która dobrze nas zna
Bo my znamy ją, na majku zaciskam dłoń
Żyłka pokrywa skroń i gardło, wyższy ton,
Wydobywam z siebie Eazy-E i już po pogrzebie
I ja też, 3W w niebie? Ja tego nie wiem.
Ale jedno wiem na pewno, z tego dna wyjdę sam
I pierdole złą przeszłość, robie rap a nie chłam

Czy chcesz choć przez moment poczuć jak to jest być (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez chwile być tam gdzie oni są (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez moment poczuć jak to jest być (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez chwile być tam gdzie oni są (na dnie, na dnie)

I minęło kilka lat, pełno ludzi, więcej szmat
Przebyłem drogi szmat, odmieniony na bogato
Życiowy maraton w tym biznesie wciąż na ostro
15 działalności, pod prąd, jak na prosto
Złe i dobre strony, złego dobre początki
Hardkorowe wątki a on smutas wątpi,
W swój talent, powołanie, czy brać za to pieniądze?
Rozgrzewać skrywane żądze? Mówię dobrze, czy błądzę?
Wszyscy są mili, kurwa od tej pamiętnej chwili,
Mieli nas za debili teraz w dupę chcą całować,
Dziewczyny chcą się kochać, ziomków mam już całą masę,
Kto prawdziwy przyjaciel? Tego dowiem się z czasem
Jestem rapu asem jak Grzechu, pozdrowienia
Pierwsze dżoje i syf, czas nic się nie zmienia
Słaba ocena nigdy samoocena, mocne liryki,
Sporo krytyki, okropne nawyki, pod prąd
Całe życie, jeszcze krok i na szczycie,
Mówiłem, zobaczycie...

Czy chcesz choć przez moment poczuć jak to jest być (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez chwile być tam gdzie oni są (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez moment poczuć jak to jest być (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez chwile być tam gdzie oni są (na dnie, na dnie)

Siedem lat tłustych, nowa era rozpusty
Kończy się 06, a ja dna sięgam ponownie
Wraca masa złych wspomnień, od których nie ucieknę,
Z porytym deklem mam jazdy, nie wymięknę!
Rap gra przebiegle, całkowicie wypalony
Gdzie ziomy moje są?! Kurwa gdzie są moje ziomy?!
Temat numer jeden to z kim byłem i co brałem,
I że się załamałem presja miażdży doskonale
Spiskowe teorie i to że paranoje,
Mam w sobie od zawsze, jestem czub. A jakże!
Nosze ten ciężar, popularność to gówno,
Cena za lepsze życie, pierdole to! Gram w studio
Punk rock jak chuj, miazga jak CD Nancy
Nie Blake z dynastii tylko zły z miasta gniewu,
w oczekiwaniu mego własnego pogrzebu!
Nie zginę w cieniu, raczej w świetle jupiterów!
To kolejny pretendent, ten rap, jak bułka z masłem
Z definicji pener kojarzony z tym miastem
Nierozerwalnie, i nie banalnie, pizgam centralnie
Zrobię awarie, sam z tego wyjdę, jak zawsze wiem!
To pewne, to dla wszystkich tych których życie jest piekłem!

Czy chcesz choć przez moment poczuć jak to jest być (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez chwile być tam gdzie oni są (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez moment poczuć jak to jest być (na dnie, na dnie)
Czy chcesz choć przez chwile być tam gdzie oni są (na dnie, na dnie)

Offline

 


Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.kupamieci.pl materace hilding materace janpol budownictwo